Pora się przywitać - Pani Łąka 0
Pora się przywitać - Pani Łąka

Dzieciństwo

Mam na imię Natalia. Urodziłam się w Ełku, mazurskim mieście, gdzie przyroda była na wyciągnięcie ręki. Miłość do niej zaszczepili mi rodzice, a zwłaszcza mama, która skończyła rolnictwo i była moją bazą danych o otaczających roślinach. 

Dokładnie pamiętam, jak zjadałam dzikie rośliny, łuszczynki tasznika czy nasiona tobołków polnych. Ku lekkiemu ubolewaniu rodziców znosiłam do domu ranne i osłabione zwierzęta. Na urodziny zamawiałam albumy przyrodnicze typu "Życie oceanów" czy „Encyklopedia zwierząt”, by potem raportować rodzicom kolejne odkrycia.

Mama Barbara cierpliwie znosi moje humory.

 

Lew i Malina

Nowa rola

Nikogo więc nie zaskoczyło, gdy na studia wybrałam się na SGGW na biologię. Tam też poznałam mojego męża Maćka (Pana Łąkę). A że pracę magisterską pisałam o lwach, to nasze pierwsze dziecko zyskało dumne i oryginalne imię – Lew. Kilka lat później na świat przyszła Malina i nasza rodzina dopełniła się botanicznie.

Wtedy zajęłam się wychowaniem dzieci i towarzyszyłam im w poznawaniu świata. Raz za razem przypominały mi się moje odkrycia, dokonywane z rówieśnikami, na Mazurach. Mieliśmy własne nazwy na rośliny, chodziliśmy do lasu, na pola, wspinaliśmy się na drzewa. W Warszawie brakowało mi tak łatwego i żywego kontaktu z przyrodą. Choć wyprawy do Parku Skaryszewskiego i karmienie z ręki wiewiórek czy sikorek dają pewną satysfakcję, to jednak puste połacie trawników nie są zbyt inspirujące.

 

Pasja

W międzyczasie przyglądałam się Maćkowi, jego pasji, działaniu fundacji i budziła się we mnie – nieco uśpiona codziennymi obowiązkami – miłość do roślin. Teraz znów jestem chodzącą encyklopedią, ale tym razem kwitnących roślin łąkowych. A że wiedzą i miłością warto się dzielić, to wspólnie z mężem postanowiliśmy obok Fundacji „Łąka” utworzyć spółkę. Tak powołaliśmy do życia Państwo (i państwa) Łąka. Firma pozwoli nam obdarowywać łąkami kwietnymi już nie tylko miasta i gminy, ale każdego z Was.

Starałam się tak skomponować mieszanki nasion roślin łąkowych, żeby odpowiadały konkretnym potrzebom (np. żywiły owady zapylające albo przetrwały suszę) lub sprawdzały się w konkretnych warunkach/lokalizacjach (np. na zdegradowanych glebach miejskich czy słonecznym balkonie). Zapraszam Was do zanurzenia się w ten piękny, kolorowy świat.

krwawnik pospolity

 

Malina i Pyza

Pyza

PS. Dla porządku: ostatnio nasza rodzina powiększyła się o nowego, pełnoprawnego członka – świnkę getyńską. Ma na imię Pyza. Od razu wyjaśniam – to dziecko imię otrzymało po prostu po warunkach.

 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl